
Podobno koń jaki jest każdy widzi.
Jeżeli nie trafiłeś tutaj przez przypadek, to na pewno masz o mnie swoje zdanie. Bo w dzisiejszych czasach każdy ma o wszystkim swoje zdanie. Nawet jeśli nie powinien.
A jeżeli trafiłeś tutaj przez przypadek, to „to i owo” o mnie pomoże Ci wyrobić sobie zdanie.

Mój ulubiony pisarz… (no dobra, jeden z ulubionych 😉) Kurt Vonnegut, kiedy uśmiercił jednego ze swoich bohaterów, napisał mu na nagrobku: „Żył, starał się”.
Tak samo mogę powiedzieć o sobie: Żyję, staram się.
Uparcie nie chcę dać się zaszufladkować. Można o mnie powiedzieć, że jestem aktorem i można o mnie powiedzieć, że jestem pisarzem. I można o mnie powiedzieć wiele innych rzeczy 😉 Być może popełniam błąd i ludziom łatwiej byłoby się nie pogubić, gdybym skupił się na jednym. Ale praktycznie od zawsze, bo od liceum jakoś, moje życie kręci wokół dwóch rzeczy: pisania i występowania. Lubię to i dopóki mogę to robić, będę. Kropka.
Tak to określam. Pisanie i występowanie. Skończyłem studia na wydziale aktorskim łódzkiej filmówki i na występowanie mam „papier” 😉 Ale aktorska działalność to nie tylko telewizja, z której najbardziej kojarzą mnie widzowie. Jako aktor wciąż występuje w teatrze oraz pracuję głosem dla dubbingu. A w życiu prowadziłem też konferansjerki na wielu imprezach i przez jakieś osiem lat z mikrofonem opowiadałem kawały przy produkcji Miodowych Lat. Trochę taki stand-up, jak jeszcze w Polsce nie było stand-up’u 😉 Plus inne aktorskie chałturki, o których już nie mówmy 😉
A z kolei co do pisania, to też „z niejednego pieca się chleb jadło” 😉 Zaczęło się chyba standardowo od wierszy i opowiadań. A później przyszły teksty reklamowe, czyli dorabianie jako copywriter i na poważnie zaczęło się pisanie tekstów piosenek dla wielu, wielu polskich wykonawców, również tych znanych i popularnych. Można sobie wygooglować 😉 Po drodze do książek, były też dwie sztuki teatralne, skecze, monologi kabaretowe, dialogi dla prowadzących różne imprezy telewizyjne, trochę scenariuszy i najdziwniejsze co pamiętam, czyli dialogowe dzwonki do telefonów. Aż w końcu pojawiły się powieści.
Ciągle dookoła dłubania w słowie. Taka zabawa 😉Na razie na własny użytek. Ale… może kiedyś wyjdą z tego jakieś gadżety, czy coś. Koszulki już są. A w przyszłości może kubki, zawieszki, może w ramkach wydruki… i takie tam 😉













